"Nasza wieś na 24 godziny umarła" - mówią mieszkańcy Pstrążnej. Nie grał hejnał, nie biły kościelne dzwony, nie było prądu i wody. Teraz trwa wielkie sprzątanie po nawałnicy.
Pstrążna po nawałnicy. Ludzie mówią, że najważniejsze jest to, że nikt nie odniósł obrażeń i że jeden może liczyć na drugiego. Górnicy przyjeżdżają z pracy i pomagają poszkodowanym sąsiadom.
Rybnicka straż pożarna odnotowała 150 zdarzeń związanych z silnymi wiatrami. Większość wezwań jest z podrybnickiej gminy Lyski. Groźnie było na Raciborszczyźnie, gdzie zginęły bociany.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.