Książka "Wygnaniec. 21 scen z życia Zygmunta Baumana" zwyciężyła w finale Górnośląskiej Nagrody Literackiej Juliusz. Jej autor, Artur Domosławski, otrzymał statuetkę oraz nagrodę w wysokości 50 tys. zł.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gala finałowa nagrody odbyła się w sobotę (15 października) w Teatrze Ziemi Rybnickiej. – Julius Roger, patron nagrody, na pewno bardzo by się ucieszył z tego, że tylu ludzi jest pełnych namysłu o życiu człowieka. On sam o tylu ludziach nieustannie myślał – w perspektywie troski o zdrowie, ale i także całego dorobku kultury, jako autor książki „Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku" – powiedział prezydent Rybnika Piotr Kuczera podczas otwarcia gali.

Domosławski pyta, jak się miewa nasza empatia

W laudacji Agnieszka Dauksza, jedna z pięciu jurorów tegorocznego konkursu, a także jego laureatka sprzed dwóch lat, mówiła o książce Artura Domosławskiego tak: – Ciężko czytać tę książkę, nie tylko dlatego, że waży ponad dwa kilogramy i trzymanie jej w rękach wykręca nadgarstki. Empatia – czymkolwiek jest – ma swoje limity, ale też mankamenty. Trudno znosić te wszystkie dotkliwości, których musiało doświadczać dziecko – Bauman, chłopiec z nadwagą, który lubił się uczyć, później chłopak, którego codziennie „odprowadzały" ze szkoły do domu bandy okolicznych koleżków ćwiczących się w antysemityzmie. Ciężko czytać o dorosłym, który dość rozpaczliwie szuka swojego miejsca, grunt wokół niego jest grząski, role dawno rozdane, sytuacja nie rokuje. Wreszcie trudno czytać o starzejącym się człowieku ocenianym głównie przez pryzmat wydarzeń, w których – jak zdają się sugerować jego krytycy – uczestniczył wówczas sam jedyny. Gdy Bauman jest pasywny, wzbudza podejrzliwość. Gdy dokonuje wyborów, jest piętnowany. Podkreśliła, że Domosławski zadaje w swej biografii wiele pytań.

– Domosławski pyta – nie zawsze wprost – gdzie i kim byliśmy, gdy niewielu reagowało na akty wykluczenia, jak miewała się nasza empatia, gdy Baumana wygwizdywano, przepędzano, obrażano. Bo przecież ten repertuar etykiet znamy na pamięć: współpracował, zaangażował się, był oficerem KBW. No tak, wiemy, ale co dalej? I co wcześniej? I co człowieka prowadzi do takich, a nie innych wyborów? Społeczeństwo nie jest miłe, nigdy nie było, warto więc pytać o szerszy kontekst, złożony system odniesień, który wypycha jednostki z szeregu, który również Baumana popchnął do czynu – mówiła jurorka tegorocznej nagrody ze sceny.

Biografii Baumana nie czyta się jednym tchem

– Z pisania Domosławskiego wyziera dość oczywiste, ale niebanalne rozpoznanie: o nas wszystkich można źle mówić, bo wszyscy jacyś jesteśmy, określeni przez całe skomplikowanie naszych wyborów, które nigdy nie są neutralne i aż do końca nie jest jasne, co z nich wyniknie, w co się obrócą i jak zostaną ocenione. (...) 21 scen z życia wygnańca z licznymi przystankami nie czyta się jednym tchem. Nieciągłości, zerwania, przyducha: Polska krztusiła się Baumanem, ale i on nie miał tutaj czym oddychać. Rwane historie, same kłopoty, czyli cały Bauman i cały Domosławski – podsumowała w laudacji Agnieszka Dauksza. 

– Bardzo potrzebujemy nie tyle optymizmu Baumana, ale jego nadziei w tych mrocznych czasach. W jego życiu było ogromnie dużo mroku, a pomimo to, kiedy był pytany u kresu życia wielokrotnie o to, czy jest optymistą czy pesymistą, mówił: "na krótką metę jestem pesymistą, ale sądzę, że na dłuższą metę powinniśmy dać radę". Mówił też: "między optymizmem a pesymizmem wybieram nadzieję." Myślę, że bardzo potrzebujemy tej myśli i tej postaci, tej figury, w szczególności w czasach, jakie mamy dzisiaj, też dosyć mrocznych, choć Zygmunt Bauman doświadczył czasów o wiele bardziej mrocznych - jako chłopiec w latach 30., jako wygnaniec i uchodźca w czasach II wojny światowej, jako żołnierz, jako człowiek wypędzony z Polski w 1968 roku i później. Przesłanie Zygmunta Baumana na dziś brzmi – budujmy świat gościnny, dla ludzi słabych, wykluczonych, marginalizowanych, świat, w którym na granicach nie ma murów i zasieków, świat, w którym słabość nie jest winą. I mam też nadzieję, że dzięki tej nagrodzie, Zygmunt Bauman będzie choć odrobinkę mniej wygnańcem – powiedział laureat tegorocznego Juliusza Artur Domosławski.

Górnośląska Nagroda Literacka Juliusz. Obrady wyjątkowo burzliwe

Książka Artura Domosławskiego to opowieść o Zygmuncie Baumanie, wybitnym myślicielu, teoretyku postmodernizmu, ale i człowieku, który był stalinistą, majorem KBW, współpracował z kontrwywiadem, nosił mundur i pistolet. W tej monumentalnej, wnikliwej biografii Domosławski przygląda się życiu Baumana.

Opisuje dzieciństwo w przedwojennym Poznaniu i zderzenie z brutalnym antysemityzmem, służbę w 1. Armii Wojska Polskiego oraz Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, karierę naukową w ojczyźnie i na emigracji. Nie tylko zdaje relację z niezwykle skomplikowanego życia jednego z najwybitniejszych umysłów w historii polskiej nauki, ale także stawia pytania fundamentalne: o cenę, jaką przychodzi płacić za dokonywane w życiu wybory, o rolę wiedzy i przeznaczenia, o dobro, zło, pamięć i przemysł pogardy.

W kapitule nagrody w tym roku zasiedli: Tadeusz Sławek, poeta, literaturoznawca, były rektor Uniwersytetu Śląskiego, Zbigniew Kadłubek, prof. UŚ, komparatysta, filolog, tłumacz, eseista, Agata Passent, krytyczka literacka i felietonistka, Agnieszka Dauksza, pisarka i literaturoznawczyni, laureatka Juliusza w 2020 roku, i Marta Grzywacz, pisarka i dziennikarka, laureatka Juliusza w 2021 roku. Sekretarzem kapituły jest Aleksandra Klich – redaktorka naczelna „Wysokich Obcasów".

Obrady, jak przyznała Agnieszka Dauksza, były w tym roku wyjątkowo burzliwe. – Należały do najgorętszych dyskusji o literaturze, w jakich dane mi było ostatnio uczestniczyć. Co ciekawe, to nie był spór, ale żywe zainteresowanie odmiennymi wyobrażeniami na temat przemian gatunku i formy – powiedziała. 

Zofia Gostomska-Zarzycka godna biografii

– Dziękuję miastu za tę nagrodę. Ona tyczy się biografii, co uruchamia lawinę pytań – dlaczego taki wybór bohatera, co skłoniło autora do jej napisania, jak autor powypełniał puste miejsca, jak posplatał grube nitki wielkiej historii z tymi subtelnymi nitkami życia osobistego. To wszystko się splata w węzły i sprawia, że ludzie, których nie ma od lat wśród nas, wciąż pulsują. Chcę zachęcić państwa do sięgnięcia po wszystkie nominowane do nagrody książki. Są książkami jasnego widzenia, co w dzisiejszych czasach – rozumu mocno zmąconego – jest rzeczą bezcenną – powiedział Tadeusz Sławek, drugi z członków kapituły. 

Nagrodę przyznaje i funduje miasto Rybnik. Patronuje jej Juliusz Roger – działający w XIX wieku lekarz i przyrodnik, społecznik, przyjaciel ubogich, etnolog z zamiłowania. Niemiec, który wydał zbiór "Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku", przykład naukowej refleksji nad kulturą lokalną. Pracował w Rybniku i właśnie to śląskie miasto jest pomysłodawcą i fundatorem nagrody. Laureat nagrody ogłoszony został w sobotę, 15 października, podczas uroczystości w Teatrze Ziemi Rybnickiej. Gali finałowej towarzyszył pokaz monodramu „Mianujom mie Hanka" z Teatru Korez w Katowicach, w którym rolę Hanki mistrzowsko gra Grażyna Bułka. 

Prócz książki o Zygmuncie Baumanie Artura Domosławskiego w siódmej edycji Juliusza w finale znalazły się także takie tytuły: "Tam, za kasztanami, jest świat. Paul Celan. Biografia" Anny Arno, "Różewicz. Rekonstrukcja" Magdaleny Grochowskiej, "Uwodziciel. Rzecz o Karolu Szymanowskim" Danuty Gwizdalanki, "Niezniszczalny. Bohdan Pniewski. Architekt salonu i władzy" Grzegorza Piątka. 

Podczas uroczystości przyznano również nagrodę w drugiej edycji konkursu na herstorię. To konkurs towarzyszący Górnośląskiej Nagrodzie Literackiej Juliusz, jej organizatorami są "Gazeta Wyborcza" i „Wysokie Obcasy". Polegał na napisaniu do redakcji listu o kobiecie, która zasługiwałaby na swoją biografię. Spłynęło 61 zgłoszeń, a 36 z nich były zgodne z regulaminem. Decyzją jury najlepszy list nadesłała Diana Stelowska-Morgulec, wykładowczyni akademicka. Było to przedstawienie sylwetki Zofii Gostomskiej-Zarzyckiej - bibliotekarki, po II wojnie światowej współtwórczyni Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu, jedynej kobiety w Grupie Naukowo-Kulturalnej, pierwszej pionierskiej we Wrocławiu.

Laureatka tego konkursu otrzymała nagrodę finansową w wysokości 3 tys. zł.

Nagroda Juliusz
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Jarosław Kurski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ależ jad się wylał w komentarzach...typowo nasz......
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Nie lubię Domosławskiego po tym jak obesrał Kapuścińskiego. Wszystko co napisał trąci teraz fałszem.
    @lasota50
    po co ta wulgarność? Domosławski opisał fakty. A ty następny, który ględzi że należy pisać tylko o tym, co wygodne?
    już oceniałe(a)ś
    5
    1
    Ależ sensacja!!!!! Nominowany w Nike nagrodzony w Juliuszu!!!! Niebywałe!
    już oceniałe(a)ś
    0
    8
    Tamatyka znosząca w Polsce złote jajka.
    już oceniałe(a)ś
    0
    9